|
Drogi czytelniku! To, co w tej chwili właśnie czytasz, nie jest właściwą recenzją. Powtarzam, to NIE JEST jeszcze recenzja. To li tylko opis mający na celu przybliżenie Klanarchii wszystkim, którzy zastanawiają się, co to za księga.

A księga ta jest godna uwagi – Klanarchia bowiem to 420 stron wspaniale wydanych na papierze kredowym, okraszonych kolorowymi ilustracjami i zawierających w sobie spójny, przejrzysty i, co ważne, samodzielny system RPG. Do grania potrzebujemy jedynie tego podręcznika, kilku kości dziesięciościennych i grupy znajomych.
Autorzy przedstawiają bardzo nowatorskie podejście do rozrywki, jaką jest role playing. Podczas czytania wielu rozdziałów myśli odbiorcy (znającego inne gry tego typu) przemierzają ścieżkę, której schemat wygląda mniej więcej tak: „o czym ten akapit?- a, o tym... Znam, czytałem w innych podręcznikach... Co?- o bogowie, co za bzdury!!- O! A może by to rozważyć..?- w sumie... - niegłupie, niegłupie toto!” Nowatorstwo twórców momentami naprawdę wbija w fotel, a żeby nie być gołosłownym, pozwolę sobie użyć przykładu. Pamiętamy grę Papier-Nożyce-Kamień? Oczywiście, że pamiętamy! Twórcy Klanarchii też pamiętali, i wymyślili własną, o wiele lepszą wersję powyższego systemu rozwiązywania sporów, zwąc go swojsko Pentagramem. Oczywiście na pierwszy rzut oka Pentagram jest nieczytelny, ale po przyjrzeniu mu się dokładnie okazuje się, że dostaliśmy bardzo przydatny schemat rozstrzygania sytuacji spornych w RPG. Dość jednak szczegółów. Na nie bowiem czas przyjdzie w głównej recenzji. Teraz przyjrzyjmy się jedynie ogólnym założeniom.
Z grubsza rzecz opisując - Klanarchia jest przeznaczonym dla dorosłych odbiorców systemem, określanym jako postapo fetish fantasy, w którym położono olbrzymi nacisk na wspólne snucie opowieści. Narrator (MG) nie jest tu jedynym stwórcą świata, w wielu przypadkach to gracze wymyślają, co ich postać widzi. Jak więc powinno wyglądać to postapo fetish fantasy? Wskazane jest by było ono niesamowitą opowieścią. Tylko tyle i... Aż tyle. Klanarchia przede wszystkim stawia na wizualną stronę rozgrywki: na opisy czy na wczuwanie się postaci. Można by, co prawda, stwierdzić, że tak samo jest z innymi systemami - otóż nie! To, co serwują nam autorzy Klanarchii, wychodzi daleeeeeko poza ramy zwykłych sesji RPG. Kolejny przykład? Proszę bardzo - dopuszczalne są tutaj sytuacje, kiedy to gracz decyduje, co jego postać widzi, co się dzieje wokół, co robią postaci niekontrolowane normalnie przez gracza, a Narrator powinien się zgodzić z jego wizją. Zaskakujące. To fakt, ale na pewno dające wiele satysfakcji podczas gry.
A konwencja? Połączmy Kroniki Mutantów (Dark Eden, WarZone, Mutant Chronicles) z Warhammerem, treściami dla widzów pełnoletnich, komiksami, Neuroshimą, anime, Cthulhu mythosem... i wieloma innymi ikonami obecnej popkultury. Wszystko spójne i kolorowe - zadziwiające, w jaki sposób twórcy to połączyli.
Kim natomiast gramy? Do wyboru mamy przedstawicieli czterech, całkowicie różnych, Wolnych Klanów: wojowników, technologów, handlarzy i mistyków. Nasi bohaterowie mają bardzo szerokie pole do popisu, choć tu już raczej stawiamy na Narratora i Graczy, niż na sam podręcznik. Do dobrej zabawy dostaliśmy jednak solidną podstawę. To w skrócie.
Ze swojej strony gorąco polecam każdemu chociaż przewertować te księgę - według mnie nie pożałujecie. Ja na przykład sam nie mogę się od niej oderwać - już od czterech dni nie czytam nic innego! Pełnowartościowa recenzja już wkrótce, jak tylko przetrawię ten ogrom materiału i mnogość inspiracji.
Dziękujemy twórcom Klanarchii za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
RaeptaeR
|