|
Poproszony przez Siekiera, dnia 24 lutego 2010 roku, punktualnie o godzinie 11:00, stawiłem się przed wrotami Fabryki Trzciny, przy ulicy Otwockiej 14, w Warszawie, by wziąć udział w oficjalnej premierze książki Dmitrija Glukhovsky'ego - Metro 2033 oraz pierwszej prezentacji gry stworzonej na jej podstawie. Po szybkim wpisaniu się na listę i otrzymaniu książki, zasiadłem na niezwykle wygodnej kanapie, która wprost zachęcała mój zmęczony organizm do zaśnięcia. Na szczęście powstrzymałem się i dzięki temu macie co czytać dalej ;)
Wszystko zaczęło się od krótkiego pokazu gry komputerowej, której premiera przewidziana jest za około miesiąc. Następnie publiczność została przywitana przez prowadzącą konferencję dziennikarkę Programu I Polskiego Radia, Panią Magdę Mikołajczuk, która przedstawiła również swojego kolegę z redakcji, Pana Andrzeja Matula oraz, oczywiście, autora, Dmitrija Glukhovsky'ego.
Po kilkuminutowym wystąpieniu współwłaściciela Wydawnictwa Insignis Media, nastąpiła właściwa część spotkania. Trzykrotnie w czasie jego trwania czytane przez Pana Matula były fragmenty książki, urozmaicone kolejnymi scenami z gry. Najważniejsze jednak były pytania, na które odpowiadał Dmitry Glukhovsky, a okazał się on być bardzo ciekawym i sympatycznym człowiekiem.
W skróconej wersji przedstawię Wam o czym opowiadał: Okazuje się, że pomysł na książkę zrodził się w czasie, kiedy jeździł metrem do szkoły (książkę pisał przez spory kawałek życia, ukończył ją, mając 23 lata) i główny bohater odtwarza jego trasę. Ponieważ pisał on ją od lat szkolnych, książka jest opakowaną w postapokalipsę i science-fiction opowieścią o dojrzewaniu, o tym jak chłopak staje się mężczyzną i o tym, jak szuka swojego miejsca w życiu. Jak stwierdził sam autor, jest to taka bajka z sensem.
Bardzo ciekawy był moment, kiedy Glukhovsky opisywał moskiewskie metro. Jest to według niego najpiękniejsze metro świata, prawdziwe miasto podziemne i jednocześnie największy bunkier na świecie, który dzięki temu, że znajduje się 60 metrów pod powierzchnią ziemi, może ochronić ludzi przed wybuchem bomby jądrowej. Okazuje się też, że w tym wielkim kompleksie jest 200 różnych bunkrów, należących do najróżniejszych instytucji i często objętych tajemnicą. Dowiedziałem się też, o czym zgodnie z tym co mówił Glukhovsky nigdzie się nie da przeczytać, że pod Moskwą jest drugie metro, które łączy najważniejsze budynki stolicy Rosji.
Duża część wypowiedzi została poświęcona też grze komputerowej. Według Glukhovsky'ego są to dwie różne rzeczy, choć znajdują się w niej takie samo rozpoczęcie, niektóre wątki i zakończenie (które jednak można nieco zmienić, zależnie od tego, czy gra się bardzo uważnie i co się robi w trakcie rozgrywki). Choć dialogi są krótsze znacznie od książkowych (przy tej okazji okazało się, iż autor jest fanem Tarantino, o którym powiedział, że jest jedynym reżyserem, któremu pozwalają na rozwlekłe kwestie bohaterów w filmach), to jednak klimat powieści został zachowany i jeśli gra zachęci odbiorcę do sięgnięcia po książkę, to misja zostanie wykonana.
Swoją książkę Glukhovsky nazwał eksperymentem i wiąże się z tym bardzo ciekawa sprawa. Otóż początkowo główny bohater szybko ginął, nim zdążył cokolwiek zrobić, a ponieważ nie podobało się to wydawcom, nikt nie chciał wydać tego tekstu. Glukhovsky zamieścił więc swoje dzieło w Internecie, zyskało sobie ono czytelników i to oni wymogli na autorze, by zmienił tę scenę i dopisał resztę książki, a także skrytykowali go mocno za niewiedzę w kwestiach tego jak wygląda moskiewskie metro, jakie mutacje mogą wystąpić po napromieniowaniu, czy jak skonstruowana jest broń, dzięki czemu wszystkie te błędy zostały poprawione. Od tej pory każdy rozdział był publikowany w Internecie, a każdy, kto przeczytał, mógł napisać do autora wiadomość ze swoimi uwagami. Jest to więc niejako powieść interaktywna, gdyż czytelnicy mieli możliwość wpłynięcia na treść książki. Wtedy zgłosiły się do Glukhovsky'ego wydawnictwa, kłócące się, kto ma wydać tekst. Kiedy książka została wydana - w Rosji sprzedanych zostało 500 000 egzemplarzy, zaś prawa do książki zostały sprzedane do 22 krajów (w tym oczywiście do Polski). Najciekawsze jest jednak to, że mimo wydania papierowego, cała treść książki jest dostępna za darmo na jej oficjalnej stronie. Autor wyszedł z założenia, że jak ktoś nie ma pieniędzy, to przeczyta sobie w Internecie, a jak ktoś ma, to kupi w księgarni. Glukhovsky nie jest również przeciwnikiem piracenia książek, gdyż dzięki temu znacznie szybciej zyskał rozgłos, poza tym zdaje sobie sprawę, że i tak wiele ludzi przeczytałoby Metro 2033 w bibliotece albo pożyczyło od znajomych. I z tego też powodu umieścił swoje dzieło w Internecie.
Na zakończenie napiszę tylko, że konferencja była niezwykle ciekawa i perfekcyjne zorganizowana pod każdym względem. A teraz kończę i lecę czytać Metro 2033 :)
Serdecznie dziękujemy CD-Projektowi za udostępnienie zdjęć.
Jędrzej "Bor" Dudkiewicz
|