OUTPOST - Postapokalipsa w kulturze i sztuce
autologowanie
     Strona główna
     Szukaj
     Archiwum newsów



Wieża

Czy Putin wywoła III Wojnę Światową?

Tak, gościu dopiero się rozkręca.

Nie, nie ma aż takich jaj.

Nie mam zdania.

Nie mam zdania, ale jak coś, to chcę Wilno i Lwów z powrotem!

Musisz być zalogowany by głosować.

Przyjaciele:

Armageddon-o-Matic
Shamo
Klanarchia
Orbital
Fallout Corner
Unhallowed Metropolis
Paradoks
Muarab
DeadZone
Lubie syfy
Robert J. Szmidt
Konstrukt
Neuroshima Hex
GameExe
Postapo w każdym domu

Konwenty:

Ziemie Jałowe
OldTown
Rafineria
Zakonki

Partnerzy:

SFFH
Red Horse
MAG
Wydawnictwo Literackie
Fabryka Słów
Solaris
Best Film
Anime Gate
Rebis
Zysk i S-ka
Amber
superNOWA
Powergraph
Replika
Papierowy Księżyc
Jaguar
Insignis
Portal
ESSENCEGAME
Sklep Arsenał
Bad Games

   Gości Online: 6
Brak użytkowników Online

Zarejestrowanych: 2105
Ostatni zarejestrowany: vitalius
Śmiertelny Bóg

 

„... Pokolorujemy świat barwami apokalipsy, skąpiemy go w śmiercionośnym promieniowaniu. ...”

Świat stworzony przez Marcina Wełnickiego balansuje na granicy zagłady. Dni Ludzkości wydają się policzone i tylko kwestią czasu jest, gdy na Ziemi zapanuje chaos, zniszczenie i rządy starożytnych bóstw. Wyobraźnia pisarza wydaje się eksplodować feerią niesamowitych opisów, kiedy dotyczą one zniszczonych, pogrążonych w chaosie i zgniliźnie światów. A przyjdzie czytelnikowi w trakcie lektury wielokrotnie odwiedzać miejsca niezwykłe, przerażające, pełne monumentalnych struktur i stworzeń rodem z najczarniejszych koszmarów Lovercrafta. „Sajurn Deoth. Cmentarzysko Połykacza Istnień, Tańczącego w Ciemności, Ostatniego z pierwszych. Morze ropy i wymiocin zamarza wokół jego wiecznie stygnącego truchła.” Nietrudno zresztą dostrzec w prozie Wełnickiego inspiracje wielkim mistrzem grozy, czy to w nazewnictwie, czy metafizycznych podstawach kreowanego uniwersum. Nie świadczy to oczywiście na niekorzyść powieści. Wręcz przeciwnie - nie on pierwszy i nie ostatni, który pełnymi garściami czerpie z tekstów „samotnika z Providence”.

Jednak zdziwiłby się ten, kto oczekiwałby tak charakterystycznej dla Lovercrafta flegmy, z jaką zwykł snuć swe mroczne historie. Tempo powieści jest zawrotne, a główny protagonista poddawany jest ciężkim próbom, co ze strony na stronę oddala szanse na uratowanie świata. Przyszłość, przeszłość, teraźniejszość przenikają się, tworząc koherentną nić powiązań. Pomiędzy tymi płaszczyznami przemieszcza się Reiner Erhard. Wplątany w kosmiczną intrygę próbuje zrozumieć jej prawdziwy sens i swoje miejsce w tym szaleństwie. W trakcie swoich przygód przechodzi przemianę z oddanego, bliskiego współpracownika Fuhrera do zdruzgotanego powiernika groźnej potęgi. I muszę przyznać, że udało się Wełnickiemu stworzyć ciekawą i intrygującą postać. Nie odbiega wprawdzie od typowego bohatera typu „zabili go i uciekł”, jednak pisarz postawił również na jego wizerunek wewnętrzny, zaprzęgając do tego arsenał takich środków, jak: retrospekcje, dylematy moralne i w końcu nieśmiertelny wątek miłosny.

No cóż, taka koncentracja uwagi na głównym bohaterze musiała się odbić na kreacjach drugoplanowych, słabo zarysowanych i ze znacznie mniejszym polotem. Sama konstrukcja misternie budowanej rzeczywistości to, czego można się spodziewać po alternatywnej wersji historii, wykoślawiona odsłona sukcesów militarnych III Rzeszy. Jednak w tym wypadku, poza standardowymi stronami znanego konfliktu, wplótł pisarz pierwotne potężne bóstwa, których odpryski mocy przechylają szalę zwycięstwa na korzyść Niemieckiej potęgi. I tu kolejny wielki plus dla Wełnickiego. Udało się mu stworzyć realistyczny obraz okupowanych miast. Ulice Londynu, Paryża i Rzymu patrolują maszyny kroczące, a po niebie suną gigantyczne stalowe sterowce, a cała ta niesamowita technologia funkcjonuje dzięki tajemniczej energii zwanej Eskalacją. Kosztem korzystania z tajemnych mocy jest postępująca degradacja i zniszczenie środowiska naturalnego. Najciekawiej zostało ono zilustrowane na przykładzie Berlina - centrum faszystowskiego imperium - „Reiner widział odarte z życia brzegi Renu. Nie, to nie było zgodne z prawdą. Trawy i drzewa zgniły, ale na ich martwej tkance wyrosło coś nowego.”. Jeśli dorzucimy do tego labirynty ponurych, miejskich uliczek, w zakamarkach których kryją się dziwne cienie, a w rynsztokach konają ludzie trawieni tajemniczą chorobą, to skrzywiona realność dociera do czytelnika z brutalną siłą przedstawianych obrazów.

Zakończenie książki niestety nie zachwyca. Wprawdzie pisarz dokonał cięć głównych wątków, z hollywoodzkim rozmachem pozostawiając sobie furtkę na kontynuowanie opowieści w przyszłości, to niestety w trakcie tego zabiegu zbyt wiele zostało niedopowiedziane, a głownie bohaterowie zostali pozbawieni jakościowego suspensu. Na szczęście nie zmienia to faktu, że Śmiertelny Bóg jest bardzo dobrą powieścią, łączącą w sobie elementy sensacji, horroru, dark sf, fantasy i historii alternatywnej. Całość, mimo pewnych niedociągnięć fabularnych, jest podana w sposób mistrzowski, co gwarantuje dobrą pozycję pisarza na księgarskim rynku w przyszłości. Gorąco polecam.

el2prezesso - październik 2010 - Kurna Chata

Dziękujemy wydawnictwu SuperNowa za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego. 


Komentarze
Brak komentarzy

Wyślij komentarz
Zaloguj się aby móc pisać komentarze
Powered by php-fusion  Secure by spampoison
Copyright © Outpost 2006 - 2014  Kopiowanie treści serwisu bez zgody autorów jest zabronione.
Opracowanie graficzne: Kubek, submarine; projekt logo: Kilroy; kod: Kamilos.